|
Pink Floyd - "Atom Heart Mother" (1970) - dla mnie jedna z najwspanialszych i najpiękniejszych płyt w historii rocka, a właściwie w historii muzyki. Album, którego jestem rówieśnikiem, powstał w naprawdę złotym okresie dla progrocka. Utwory autorskie oraz zespołowe nagranie poświęcone inżynierowi dźwięku Alanowi Parsonsowi są również niezwykle charakterystyczne, choć może troszkę bledną wobec wielkości kompozycji tytułowej. Tytułowa suita zasługuje zresztą na takie opinie jak na przykład ta Tomasza Beksińskiego, który kiedyś napisał: "Dla mnie w "Atom Heart Mother" przez 23 minuty i 30 sekund dzieje się więcej niż w całej muzyce świata". Któż mógłby taką muzykę opisać lepiej?
"Too Much of Everything Is Never Enough" |