|
Jeśli chodzi o rocznik 1970 w muzyce progresywnej to muszę przyznać, że był bardzo dobry. Był to rok kiedy każdy ze znaczących klasyków wydał album. Spośród wszystkich albumów wydanych w tym roku największe wrażenie na mnie wywarły następujące płyty: Emerson, Lake & Palmer - "Emerson, Lake & Palmer" Van Der Graaf Generator - "H to He, Who Am The Only One" Pink Floyd - "Atom Heart Mother" King Crimson - "In the Wake of Poseidon" Zdecydowanie się na to, która z tych płyt jest najlepsza uważam za niemożliwe. Jako, że muzyką progresywną interesuję się dopiero od 4 lat i zawartości wszystkich płyt nie znam jeszcze doskonale, to po kilku przesłuchaniach udało mi się wyróżnić kilka utworów, które chciałbym każdemu polecić.
ELP - Lucky Man Bardzo ładna nastrojowa ballada. Jest to utwór, który mógłbym odtwarzać bez przerwy. Jednak boję się, że mógłby mi spowszednieć.
Van Der Graaf Generator - House With No Door Piękny tekst, który idealnie nadaje się do tego by go uczynić tematem obrazu. Skojarzenie, które mi przyszło do głowy może nie jest poprawne, ale utwór ten przypomniał mi o "02 Panic Room" Riverside
Pink Floyd - Atom Heart Mother W przypadku utworów tak rozbudowanych, często pomijam je w obawie, że nie dosłucham do końca, że nie skupię się wystarczająco. Jednak kompozycja zawsze sprawia mi ogromną przyjemność. Słuchając jej często zauważam, że jednak za szybko się skończyła, że te ponad 23 minuty były nadzwyczaj krótkie. Tak niestety jest z tymi najlepszymi utworami, wymagają wielkiej uwagi ponieważ w innym przypadku mogą łatwo się wymknąć
Piję właśnie wino. O roczniku nie może być tutaj mowy. Jest to zwykłe wino jakie można kupić w sklepie. Jednak nasunęła mi się myśl, że z muzyką, również z tą progresywną jest tak, że im starsza tym lepsza. Jednak należy pamiętać, że nie wszystkie roczniki są tak udane. Rok 1970 dla muzyki progresywnej był niczym jeden z najlepszych roczników wina Bordeaux
|