Samemu też na to nie wpadłem, ale odkąd kolejne osoby, które "zarażałem" Buckley'em zwracały mi na to uwagę, to zacząłem myśleć, że coś w tym jest. Może nawet więcej niż siła sugestii...
Nie chodzi o jakieś cytaty, ale bardziej o pewien klimat, zbliżone -chwilami- brzmienie.
Głowy za to nie dam. Traktuję jako taką... ciekawostkę.
Zawsze można powiedzieć, że Zeppelini są tak, czy inaczej wpisani w biografię Buckley'a, ale raczej mało fortunnie - na zasadzie 'last goodbye'. Znasz tę historię?
Edytowany przez: jacek_chudzik, w: 2009/06/14 21:39