Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
Klan "Mrowisko" 2009/07/11 19:07
|
|
|
Jedna z pierwszych prawdziwie rockowych polskich płyt, jedna z najważniejszych polskich rockowych płyt i jedna z legendarnych polskich rockowych płyt. Wydała ją Muza w 1971 roku. Po raz pierwszy usłyszałem ją jako pacholę na jednej z prywatek urządzanych przez moją siostrę - nie byłem zaproszony. Wtedy jeszcze nie słuchałem muzyki w sposób świadomy, ale już wtedy zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Wydała mi się jakaś dziwna, dzika, zupełnie odbiegająca od tego wszystkiego, co do tamtej pory słyszałem, brzmiała jakby zupełnie z innego świata. Obejrzałem też wtedy okładkę albumu i też wydała mi się być inną od tego wszystkiego, co do tej pory widziałem. Własny album kupiłem w 2-3 lata póżniej przy okazji kolejnego wznowienia. Mam ją do dzisiaj, już jej nie słucham, bo jest stareńka, czeka na moich wnuków. Używam często wersji CD.
Svan
Edytowany przez: Arek, w: 2009/07/12 13:36
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
Bartosz (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Klan "Mrowisko" 2009/07/12 12:49
|
|
|
To jest jedna z tych płyt, które wszyscy wychwalają pod niebiosa, a ja zupełnie nie wiem dlaczego. W sumie jest to przyjemna muzyka, można sobie czasem tego posłuchać, ale co w tym jest takiego nadzwyczajnego to chyba nigdy się nie dowiem. Prawdopodobnie każdy meloman ma takie płyty, których legendy nie jest w stanie pojąć. Dla mnie te wszystkie achy i ochy odnośnie Mrowiska są całkowicie niezrozumiałe. Ten album jawi mi się eNKaeRem jakich setki.
Edytowany przez: Arek, w: 2009/07/12 13:35
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
|
|
O:Klan "Mrowisko" 2009/07/12 23:10
|
|
|
Powody tych " ach " i " och " wyjaśniłem wyżej. Na płyty z tamtych lat trzeba patrzeć również w kontekście historycznym, oczywiście nie zapominając o kontekście artystycznym. W 1971 big beat miał się bardzo dobrze - w radiu, telewizji i na festiwalach królowały zespoły typu No To Co, Czerwone Gitary i różni szansoniści. Muzyki rockowej można było posłuchać w Trójce, ale dostęp do niej był ograniczony. Słuchano głównie radia Luksemburg na falach średnich, jakość dźwięku była fatalna. Polskie zespoły rockowe dopiero raczkowały, np. dwie płyty miał w 1971 roku Breakout ( " Na drugim brzegu tęczy " i " Blues " ). I nagle na tej rockowej pustyni pojawia się " Mrowisko". Na tej płycie nie ma ani jednego słabego momentu, poszczególne kompozycje mniej kub bardziej z soba powiazane, tworzą coś na wzór suity. Ciekawe instrumentacje, organy i gitara grają ciekawe, choć krótkie sola, słowa są o czymś, a nie o " takich ładnych oczach" i łabędziach płynących po stawie, jest na tej płycie nastrój i atmosfera itp. Sam wydawca w notce do płyty napisał: " zarówno same kompozycje, aranżacje a w konsekwencji brzmienie zespołu, jak i bardzo różne od typowych, tak od strony tematu, jak i formy teksty, sprawiają, że z cała odpowiedzialnością mnożna uznać grupę za niepowtarzalną ", " jest to na polskim rynku zespół dość niezwykły " i " z momentem pojawienia się Klanu w polskiej muzyce młodzieżowej powiało świeżością ".
Svan
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|
|
|
O:Klan "Mrowisko" 2009/07/14 08:29
|
|
Nie wątpię, że powiało świeżością Przyznam się, że ja również mam opory przed padaniem na kolana przed tą płytą. Rozumiem jej miejsce w historii polskiej muzyki rozrywkowej, ale na tym moje uznanie dla niej się kończy. W roku 2009 mogę napisać -jak przedmówca- że jest to przyjemna muzyka, ale -sięgając z kolei do klasyka- jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca?
|
|
|
|
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników. |
|