Jestes tutaj:  Start arrow Forum


Witamy, Gość
Proszę Login albo Zarejestruj.
Zapomniałeś hasło?
_GEN_GOTOBOTTOM Odpowiedz Ulubionych: 0
Temat: Czy ...
#19256
Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
Czy ... 2009/07/02 20:34  
Czy rock już się skończył?

Svan
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19259
Jester (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/02 21:50  
Myślę, że nie ale...
Stał się chyba trochę inspiracją dla samego siebie
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19260
Marcin (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/02 22:08  
Wszystko chyba zależy od tego, czym dla kogo był Rock.
Pewnie Ci, którzy śledzili jego narodziny mieli już dawno uczucie, że przestał być tym, czym był na początku.... że "tamto" umarło.
Twenty years from now you will be more disappointed by the things that you didn't do than by ones you did do. So throw off the bowlines. Sail away from the safe harbor. Catch the trade winds in your sails. Explore. Dream. Discover.
--Marc Twain--
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19263
Artek (Użytkownik)
Prog Adept
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/03 12:27  
Tak, zgadzam się z Adminem. Rock jest inny dla każdego pokolenia. Znam wielu ludzi, którzy wychowali się na eksplozji rocka końca lat 60-tych i początku 70-tych. I dla nich ta muzyka skończyła sie pod koniec lat 70-tych. W większości moi znajomi nie zaakceptowali późniejszych wykonawców, a ich płytoteka zamyka się w kręgu Led Zeppelin, Deep Purple, Budgie, Genesis, King Crimson, Camel itd. Ci, którzy zaczynali słuchać rocka w początku lat 80-tych (NWOBHM) jeszcze jakoś akceptowali późniejszy metal. Ale już większość tych, którzy wychowali się np. na Anathemie czy My Dying Bride za diabła nie sięgnie po Yes, Roxy Music czy Alan Parsons Project (ze staroci to jedynie Black Sabbath). I dziś ci ludzie też z reguły trwają w swym kanonie i dla nich też rock się skończył, a przynajmniej jego nowe trendy. A ci, którzy zaczęli od grunge, hardcora czy grindcora za diabła nie chcą akceptować takich rzeczy jak post rock czy math rock. Wiem, że w dużej mierze uogólniłem zagadnienie, ale wiele takich stwierdzeń nasuwa mi się w czasie licznych rozmów z tymi, co rocka jeszcze słuchają.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19264
Svan (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/03 12:33  
Moje pytanie jest bardzo ogólne, przyznaję to. Może jest nieco prowokacyjne, ale tylko nieco. Za to nie kryje się za nim żaden podstęp. Dojego zadania natchnęła mnie recenzja Trybika płyty Tides From Nebula, w której pisze o postrocku i postmetalu. Jeśli coś jest post, to znaczy ,że tego co było wcześniej już nie ma, że się skończyło, że teraz jest już coś innego, na co nie ma innej nazwy. A może chodzi jedynie o ewolucję rocka, który jest, żyje, rozwija się i będzie żyć dalej. Czy może jest tak, że ten sam rock co kiedyś, dzisiaj gra się inaczej.
Codziennie muzycy komponują wspamniałe utwory, codziennie ukazują się świetne płyty, nadal rockowe.
Z każdym rokiem przybywa festiwali rockowych, tych wielkich i tych lokalnych. Prawie każde miasto chce mieć własny festiwal rockowy.
W naszym kraju rock rozkwita, rozkwita też w innych krajach, np. w Skandynawii.
Czy na pewno post, czy przedrostek post jest uzasadniony?
Nie słyszałem o postjazzie, który jest starszy od rocka, nie słyszałem też o postbluesie, który jest jeszcze starszy.

Svan
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19266
Marcin (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/03 13:54  
No i doszliśmy do ciekawego paradoksu. Można bowiem stwierdzić, że przedrostek post oznacza rozwój, "wzrost", kolejny stopień, następny rozdział,...

Rock się rozwija, więc mamy post rock.
Jeśli jazz nie jest np. free jazzem, to jest tym samym jazzem co dawno temu, podobnie blues, który się pewnie rozwija co najwyżej w małym stopniu.

Co do domniemanej śmierci...

Nietzsche ogłosił śmierć Boga, Fukujama śmierć historii, kto śmierć rocka - nie wiem, ale może chodziło o to, o co w tych dwóch poprzednich przypadkach, o zanik funkcjonowania pewnego bytu na dawnych (pierwotnych) zasadach.

To oczywiste, że jest sporo zespołów grających rock'and'rolla, ale ten dzisiejszy jest wstanie wywołać rewolucję kulturalną albo czy w ogóle mieć jakikolwiek wpływ na kulturę? Osobiście wątpię.
Fenomen, którym był rock (a potem np. punk rock) utracił swoją żywotność i można powiedzieć, że jako fenomen-umarł.
Twenty years from now you will be more disappointed by the things that you didn't do than by ones you did do. So throw off the bowlines. Sail away from the safe harbor. Catch the trade winds in your sails. Explore. Dream. Discover.
--Marc Twain--
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19267
Arek (Gość)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/03 14:33  
Rock się oczywiście nie skończył, o czym świadczy chociażby nasz serwis. Muzyka, nieważne jakiego gatunku, ciągle ewoluuje nawet jeśli opiera się na prostych schematach. Odmian bluesa jest pewnie z kilkadziesiąt, mimo że niekoniecznie sygnalizują to przedrostki. Rock, jakkolwiek go nie nazwać, jest pojęciem ogólnym i pewnie dość relatywnym dla każdego z nas. To że nasze spojrzenie zmienia się w zależności od czasów w jakich żyjemy czy dorastamy jest przecież naturalne i nie musi dotyczyć tylko muzyki. Jeśli ktoś z założenia ogranicza się tylko do określonych gatunków muzycznych, negując i odrzucając inne, to jest to jego osobisty wybór i można tylko zastanawiać się dlaczego narzuca sobie takie granice. Zresztą każdy może mieć swoje własne zdanie.

Dla mnie rock nie skończył się, ani nie umarł. Przecież rock jest w progrocku, artrocku czy space rocku. Został wprawdzie "rozszufladkowany" na tysiące sposobów, ale rock może być (i jest) tylko jeden. W każdym razie dla mnie.

"Rock Will Never Die"
"Too Much of Everything Is Never Enough"
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19300
Hawklord (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/04 17:07  
Moim zdaniem, jesteśmy takimi respiratorami rocka. Rock się nie kończy i nie skończy się pewnie nigdy, dzięki takim ludziom jak my... ale będzie ich zapewne coraz mniej. Teraz młodych ludzi nie ma za bardzo co pociągać w rocku ich pokolenia. Chodzi o samą jakoś muzyki i pomysłów...

Kiedyś prostą muzyką, rockiem dla ludu, niezbyt skomplikowanym był Black Sabbath, Ten Years After czy Free. Kto ich teraz zastępuje? Potraficie wymyślić jakąkolwiek młodą gwiazdę rocka która miałaby tak naprawdę coś do zaoferowania?

Spójrzmy prawdzie w oczy - rock, taki prawdziwy jest tam, gdzie wielu z chęcią go widzi. W głębokim podziemiu, w elitarnym kręgu dla wybranych. Dinozaury powoli wymierają i nie ma kto zająć ich miejsca.

Po eksplozji grunge nie zdarzyła się do tej pory żadna inna "scena" która miała by zwiastować coś nowego, nawet jeśli w pewnym sensie miała by być powrotem do źródeł rocka. Nu Metal? Post rock? Post metal? Retro rock? Bez żartów.

Rock popularny stał się mało atrakcyjny i tak naprawdę swą popularność zawdzięcza tylko temu, że jest w kółko grany na mtv czy vivie. W większości to tak naprawdę nawet nie rock, tylko coś co jest kreowany na takowy.

W kim młodzi mają widzieć idoli? Może mieli by to być muzycy milionowego zespołu z UK no nazwie The Coś Tam (w miejsce Coś Tam słowo wstawiacie samemu) a może wybitni wokaliści z naszego poletka - niewątpliwie rockowi wokaliści (no skoro tak media mówią...) - pokroju Szymona Wydry?

Ja niestety jestem czarnowidzem w tym wypadku.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19304
Marcin (Admin)
Admin
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/04 21:25  
Hawklord napisał:
Moim zdaniem, jesteśmy takimi respiratorami rocka. Rock się nie kończy i nie skończy się pewnie nigdy, dzięki takim ludziom jak my... ale będzie ich zapewne coraz mniej. Teraz młodych ludzi nie ma za bardzo co pociągać w rocku ich pokolenia. Chodzi o samą jakoś muzyki i pomysłów...

Kiedyś prostą muzyką, rockiem dla ludu, niezbyt skomplikowanym był Black Sabbath, Ten Years After czy Free. Kto ich teraz zastępuje? Potraficie wymyślić jakąkolwiek młodą gwiazdę rocka która miałaby tak naprawdę coś do zaoferowania?

Szymon Wydra właśnie?

Spójrzmy prawdzie w oczy - rock, taki prawdziwy jest tam, gdzie wielu z chęcią go widzi. W głębokim podziemiu, w elitarnym kręgu dla wybranych. Dinozaury powoli wymierają i nie ma kto zająć ich miejsca.

Po eksplozji grunge nie zdarzyła się do tej pory żadna inna "scena" która miała by zwiastować coś nowego, nawet jeśli w pewnym sensie miała by być powrotem do źródeł rocka. Nu Metal? Post rock? Post metal? Retro rock? Bez żartów.

Rock popularny stał się mało atrakcyjny i tak naprawdę swą popularność zawdzięcza tylko temu, że jest w kółko grany na mtv czy vivie. W większości to tak naprawdę nawet nie rock, tylko coś co jest kreowany na takowy.

W kim młodzi mają widzieć idoli? Może mieli by to być muzycy milionowego zespołu z UK no nazwie The Coś Tam (w miejsce Coś Tam słowo wstawiacie samemu) a może wybitni wokaliści z naszego poletka - niewątpliwie rockowi wokaliści (no skoro tak media mówią...) - pokroju Szymona Wydry?

Ja niestety jestem czarnowidzem w tym wypadku.


A poważnie...


Miałbym kilka pytań do Ciebie, Rafale...

Kto jest dla Ciebie idolem (albo był) ??
Co to znaczy być idolem rocka?
Nie wydaje ci się, że dostrzegasz zmiany w muzykach i muzyce a nie dostrzegasz ich w sobie i otaczającym świecie?
Nie wydaje ci się, że "wtedy" rock miał odpowiednią atmosferę aby zaistnieć? Że dokładnie trafił w potrzeby, że niósł przesłanie, na które teraz nie ma podatnych uszu?

Jaki zmienił cię Black Sabbath, co im zawdzięczasz oprócz przyjemności z samej muzyki?

Edytowany przez: admin, w: 2009/07/04 21:26
Twenty years from now you will be more disappointed by the things that you didn't do than by ones you did do. So throw off the bowlines. Sail away from the safe harbor. Catch the trade winds in your sails. Explore. Dream. Discover.
--Marc Twain--
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19309
Hawklord (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/05 12:19  
Szymon Wydra nie ma z rockiem nic wspólnego. Z pop rockiem co najwyżej i to takim niziutkiej jakości.

Mam wielu muzycznych idoli. Johan Edlund, David Gilmour, Syd Barrett, Steve Harris, David Brock, Lemmy, Manu Chao... jest ich wielu. Nie rozumiem sensu pytania "co to znaczy być idolem". Chyba wszyscy wiemy, ze idol to ktoś godny naśladowania, i oczywiście w tych wypadkach chodzi mi o muzykę. Jeśli dla jakiegoś poety Jim Morrison jest idolem to też raczej dzięki swej poezji a nie stylowi życia.

Jeśli chodzi o zmiany we mnie, to ja się nie zmieniam, czasami tylko trochę dojrzewam, ale to rzadko. Gust muzyczny oczywiście coraz bardziej ewoluuje, ale z wiekiem tym bardziej wymagam od muzyki coraz więcej, a nie coraz mniej. Naprawdę nie potrafię zrozumieć, w jaki sposób zmiany na świecie mogły się przyczynić np do powstania NU Metalu na przykład. Czy nie jest to ewolucja stricte muzyczna?

Co do przesłania - uszy są, tylko nie ma przesłania. Od pewnego czasu w rocku, tym bardziej ambitnym jest moda na smucenie li tylko.

Black Sabbath odkryłem dla siebie w wieku lat 12 i zmienił faktycznie moje myślenie na temat muzyki i dzięki temu, że był przybrany w taką a nie inną otoczkę zmienił także trochę moje myślenie o świecie. Niektóre teksty BS takie jak np War Pigs czy Electric Funeral zrobily wtedy na mnie naprawdę duże wrażenie.
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19316
Trybik (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/05 18:52  
To od mojej recenzji rozpoczął się ten spór, czuję się więc w obowiązku wypowiedzieć. A dopiero teraz - bo ostatnio zabiegany jestem.

Zgadzam się z Rafałem, że pierwiastek protestu z rocka uleciał. Czy to źle - nie mnie sądzić, ale osobiście nie chciałbym, aby rock był postrzegany wyłącznie jako niezgoda na świat zastany, a nie jako znakomita muzyka. Dlatego rock "komercjny" wcale zdradą dla mnie nie jest. Zresztą wiecie o tym, bo inaczej bym się w muzycznych "kwizach" nie produkował. Cóż jest złego w tym, że ktoś śpiewa o tym, że walczy o swoje życie zamiast o lepsze jutro dla świata? To jest ten REALNY wymiar walki, to jest walka, którą można wygrać. A wszelkie polityczn protest songi nie poparte działaniami politycznymi są tylko wołaniem na pustyni.

To, że nie odnajdujemy nikogo, kto mógłby być idlem mas - może równie dobrze świadczyć o tym, że mamy wyrobione gusta i nikt, kto aktualnie jest na topie, nam akurat nie podpasował. Zresztą instytucję "idola" jako taką uważam za bardzo śliską sprawę. Ostatnio umarł "idol" - i niech mi ktoś powie, że chciałby go naśladować w każdym aspekcie życia. Ja osobiście, kiedy byłem młodszy, chciałem być Peterem Murphym. Ale obyło się bez przejścia na Islam.

Idole są i dziś - na scenie indie czy emo. Myśmy się po prostu na te ruchy nie załapli, mamy swoje latka, Koledzy
I am tall and I am thin
Of an enviable height,
And I know I look quite handsome
In a certain angle in a certain light


Nick Cave
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
#19317
Trybik (Użytkownik)
Platinum Boarder
Użytkownik offline Kliknij, aby zobaczyć profil tego użytkownika
O:Czy ... 2009/07/05 19:23  
Natomiast ciągle pozostaje kwestia czym jest post rock i post metal. Mamy post rok wyodrębniony w menu, więc chyba możemy się umówić, że istnieje.

Pierwszy raz pojęcie "post rock" zastosowano w odniesieniu do płyty brytyjskiego Spiritualized "Ladies And Gentlemen, We Are Floating In Space". Czyli dobre 15 lat temu. Nie wiem, kiedy ukuto termin "post metal", jednak w masowym obiegu zaczęto go uzywać po sukcesie płyty Neurosis "In The Eye Of Every Storm" (genialnej zresztą). Czyli dobre 5 lat temu.

Przeszłość muzyczna lidera Spiritualized, Jasona Pierce'a (zespół Spacemen 3) pozwala na uznanie post rocka jako swoistej kontynuacji gęstego, transowego shoegaze'u. I coś w tym jest. Jednak zuniformizowana scena post rockowa to wynalazek amerykański, konkretnie - chicagowski. Wszelkie tamtejsze dziwaczne, niepiosenkowe formacje na początku minionej dekady skupiały się wokół producenta i muzyka Johna McEntire'a. Oczywiście najważniejszym tejże sceny reprezentantem jest Tortoise - zespół, który w swoim składzie potrafił mieć nawet czterech perkusistów. I tu dochodzimy do jądra zagadnienia - post rock, choć inkorporował elementy elektro, noise'u, jazzu, muzyki kameralnej i co tam akurat kompozytorom pasowało (w końcu był nawet z nazwy postmodernistyczny), wypracował swoistą transową rytmikę i motorykę. Przynajmniej ja na tym opieram swoją opinię o tym, co post rockiem jest, a co nie.

Co do post metalu - jeszcze pod koniec lat 80-tych debiutowali Neurosis, na początku lat 90tych - Earth. Nie wiem, czy można mówić tu o bezpośredniej inspiracji, ale transowe, "ciągliwe" utwory Neurotyków rzeczywiście brzmią, jakby post rocka zagrać z metalową mocą. Z kolei ze względu na specyficzne brzmienie Earth (potężny pogłos) - często używa się określenia "post metal" wymiennie z "drone metal". Według mnie jednak spadkbiercy Neurosis, tacy jak Minsk czy nasze Blindead, wypracowali nieco inne brzmienie niż drone'owcy w rodzaju Sunn O))), Boris czy Oxbow. Chodzi o dozę tego pogłosu właśnie (spośród kasyków post rocka najwięcej elementów drone było chyba w brzmieniu Slint z Louisville).

Co do polskiego post rocka - tradycję mamy wbrew pozorom długą i bogatą, toć już Something Like Elvis elementy post rocka w swojej muzyce zawierali, że nie wspomnę o niesamowitym Potty Umbrella, skupiającym muzyków Elvisa i również post rockowego Tissura Ani. Inne ważne nazwy to Piąta Strona Świata, która po kilku zmianach składu i miana działa dziś jak 3 Moonboys, Kristen czy California Stories Uncovered.

Tides From Nebula znajdują się gdzieś na przecięciu post rocka i post metalu, mniej więcej tam, gdzie chicagowski Pelican.

Edytowany przez: Trybik, w: 2009/07/05 19:27
I am tall and I am thin
Of an enviable height,
And I know I look quite handsome
In a certain angle in a certain light


Nick Cave
  Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
_GEN_GOTOTOP Odpowiedz
Powered by FireBoard

Copyright © 2007-2009 ProgRock.org.pl   Designed by ProgRock.org.pl